Tajemnice i magia Krymu

    Odwrocony kształt Półwyspu Krymskiego, który przypomina lecącego ptaka, dla wielu ezoterykow jest mistycznym symbolem potwierdzającym szczególną rolę tego miejsca w obiegu energii na Ziemi. W starożytnej i średniowiecznej literaturze pisano, że jest to jedyny region o tak wielkim zróżnicowaniu kulturowym. Zapomniana przeszłość niesie tu wiele tajemnic. Próby jej rekonstrukcji spędzają sen z powiek badaczom z naukowych i paranaukowych kregów. 

    Moja fascynacja Krymem zaczęła się już od pierwszego pobytu tam – ponad 10 lat temu. Pomimo iż co roku spędzam na nim łącznie około dwóch miesięcy, każdy przyjazd to swoiste święto, a pobyt – rytuał wyciszający umysł i regenerujący siły. Za każdym razem cały wolny czas przeznaczam na poznawanie i próby wyjaśniania tajemnic tego miejsca. Strome, skaliste góry, urocze, zielone lub suche wulkaniczne wzgórza, soczysta zieleń lasów i płowość stepów nadają przyrodzie urzekające kontrastem piękno, po dziś dzień wabiące poetów i artystów, którzy od wieków wybierali Krym na cel swoich egzotycznych podróży. Oprócz naszego wieszcza Adama Mickiewicza tworzyli tu Aleksander Puszkin, Antoni Czechow, Lew Tołstoj, Aleksander Gribojedow, a nawet Mark Twain i wielu, wielu innych. Tu powstały także największe marynistyczne dzieła Iwana Ajwazowskiego... 

Jaskiniowe miasta

     Od zarania dziejow Tauryda, jak nazywali Krym starożytni Grecy, była miejscem, gdzie spotykało się i mieszało ze sobą wiele różnych kultur. W czasach starożytnych: helleńska, scytyjska, gocka i judajska, a w średniowieczu: bizantyjska, muzułmanska, genueska i ormiańska. Niestety, jedynymi pamiątkami świadczącymi o dawnej świetności Krymu są ruiny kilku miast na wybrzeżu, które można obejrzeć w Sewastopolu, Eupatorii, Kerczu i Sudaku. To niezwykłe, oddziaływujące na wyobraźnię tzw. jaskiniowe miasta (pieszczernyje goroda) rozsiane w południowo-zachodniej części półwyspu, na trudnodostępnych szczytach i wzniesieniach. W swoim czasie były to olbrzymie, liczące nawet do 20 000 tys. mieszkańców twierdze, kulturowe centra zasiedlających Krym narodów. Aż trudno uwierzyć, że wiele z nich przez dziesiątki lat ręcznie wykuwano w skałach, przeobrażając szczyty w piętrowe budowle. Tepe Kermen, Mangup Kale, Eski Kermen to te najbardziej znane i najlepiej zachowane. Po wielu innych nie pozostało nawet śladu. Zwiedzał je między innymi Adam Mickiewicz podczas swojej krymskiej podróży. Jednej z nich, położonej nad 500-metrową przepaścią Chufut Kale, poświęcił jeden z sonetów. W skałach wykuwane były nie tylko pomieszczenia mieszkalne czy gospodarcze, ale nawet kompleksy klasztorne. Najlepiej zachowany jest obecnie odrestaurowany Monastyr Uspieński, datowany na III wiek naszej ery. Niestety, wszystkie miasta zostały zniszczone pod koniec XV wieku w wyniku ekspansji tureckiej, która zniszczyła nie tylko oryginalną, eklektyczną kulturę, ale przyniosła zgubę żyjącym w zgodzie tubylczym narodom. Tak jak upadek Konstantynopola w 1453 roku oznaczał upadek kultury bizantyjskiej, tak zniszczenie miast-twierdz na Krymie rozpoczęło nowy okres historyczny – czas Chanatu Krymskiego i islamu.


Tajemnicze megality 
    Dla starożytnych Greków, którzy jako pierwsi założyli tu swoje kolonie, Tauryda była krajem Taurów, którzy zawsze podkreślali swoją odrębność kulturową od Scytów. Na Krymie byli gośćmi, którzy budowali osady na ruinach wcześniejszych, o wiele starszych cywilizacji. Niestety ich identyfikacja nie jest już możliwa i pojawia się wiele niewiarygodnych hipotez. Archeolodzy i historycy milczą, nie mogąc umiejscowić odnalezionych pozostałości we właściwym czasie. A są one naprawdę imponujące... Najstarsze ślady datuje się na okres sprzed 12 tys. lat! Są nimi dolmeny – prehistoryczne budowle megalityczne, jak się powszechnie uważa, o charakterze grobowca. Składają się z głazów wkopanych pionowo w ziemię i wielkiego płaskiego bloku skalnego, który był na nich układany. Mierzą kilka metrów wysokości i szerokości, a ważą nawet kilkadziesiąt ton. Zgodnie z oficjalną, historyczną chronologią to pozostałości po prymitywnych kulturach neolitycznych. Innego zdania są badacze z kręgów ezoterycznych, którzy uważają, że dolmeny są schroniskami mądrości dawnych cywilizacji, istnienia których nie można powiązać z żadną znaną współcześnie starożytną kulturą. Stały tu na długo przed tym, zanim pojawiły się cywilizacje uważane za kolebkę ludzkości. Za taką hipotezą przemawia niezmiernie intrygujący fakt, że w ich wnętrzu odkryto anomalie magnetyczne, grawitacyjne, ultradźwiękowe i cieplne. Promieniowanie wewnątrz budowli jest mniejsze niż gdziekolwiek poza nią. Fizycy do tej pory nie mogą dać rozsądnej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Nie są też w stanie jednoznaczenie stwierdzić, jaki był cel powstawania dolmenów. Bo w to, że nie były to neolityczne grobowce, nie wątpią. Budowle tego typu, do których zaliczyć można stojące samotnie lub w kręgach menhiry, są pozostałością po bardzo tajemniczej, megalitycznej kulturze sprzed około 5 tys. lat. Jej zasięg obejmował tereny od Abchazji na wschodzie po góry na zachodzie. Jej wpływy ogarnęły również całą ówczesną Europę, aż do Wysp Brytyjskich. Dowodem na to są megality zachowane do dziś na terenie południowej Francji, w Irlandi i Wielkiej Brytani. Tylko w basenie Morza Czarnego odkryto do tej pory ponad 3000 dolmenów, które ustawione są w charakterystyczny logiczny ciąg. Co to byla za kultura? Do dziś badacze nie są w 100% pewni, a z każdym rokiem, który przynosi nowe, sensacyjne odkrycia archeologiczne, pojawia się coraz więcej odmiennych teorii. 

Mit czy rzeczywistość?

    Są one na tyle ciekawe, że nikogo już nie dziwi fakt umiejscawiania akcji większości greckich mitow właśnie na Krymie – Taurydzie otoczonej morzem nazywanym Pontem. Mity i legendy licznych narodow zawierają wiele interesujących informacji, o czym przekonała się grupa krymskich archeologów, która w 2001 r., po latach poszukiwań, idąc tropami legendy mówiącej o znikających i pojawiających się jak spod ziemi rycerzach, odnalazła ogromną, wykutą w litej skale ponad 100-metrową studnię-szyb. Na jej wewnętrznych ścianach wykuto spiralne schody prowadzące aż na samo dno. Obok odnaleziono dzban z trzydziestoma monetami nieodnotowanymi dotychczas w numizmatycznych katalogach świata. Na Krymie mity i legendy przeplatają się z rzeczywistością. Według najstarszych podań greckich Pont i Ocean są prarodzicami tytanów – mitycznych królów i ludzi. Ze związku Pontu i Gaji zrodziły się także Harpia, Gorgona i Forkida, czyli starożytne żeńskie bóstwa.

   Właśnie Krym (Tauryda) i mityczna Kolchida (kraina na południowo-wschodnich brzegach Morza Czarnego utożsamiana z Gruzją) są miejscem akcji jednego z najbardziej znanych mitów starożytnej Grecji o wyprawie Argonautów po złote runo, który tradycyjnie datowany jest na XIII-XII wiek przed naszą erą. 
Bóg słońca Helios miał dwóch synów: Perseusza i Ajasa. Pierwszy rządził Taurydą, drugi – Kolchidą. Ajas posiadał złote runo, ochraniane według słów Diodora Sycylijskiego przez Taurów i ich święte, ziejące ogniem byki. Ze związku córki Perseusza z Ajasem zrodziły się czardziejki: Kirke, którą znamy z Odysei, i Medea, która pomagała Jazonowi wykraść złote runo.
    O ścisłych więzach między Taurydą i Kolchidą świadczy dalsza część opowieści Diodora, w której wspomina o tym, że zaufanymi strażnikami runa byli wyłącznie Taurowie. Medea przemówiła do nich w ich języku i poprosiła, by otworzyli jej bramę. Czyż nie jest to potwierdzenie istnienia owej megalitycznej kultury? 
Także historyk Strabon nie wątpi, że akcja Odysei Homera rozgrywa się na wodach Pontu (Morza Czarnego). Oddajmy mu głos: W ogóle ludzie tamtych czasów przedstawiali sobie Pontyjskie Morze jako drugi ocean, a tych, którzy na niego wypływali, przyrównywali do tych, którzy daleko wypływali za słupy Herkulesa... Może dlatego Homer przeniósł akcję z Pontu na ocean... Możliwe, że także jednookich cyklopów poeta przeniósł z opowieści o Scytii. Mówią, że tak właśnie wyglądali Arimaspi przedstawieni przez Aristeasa z Prokonnesji w „Arimaspi”.

Podziemne piramidy

    To tylko jeden z uznanych przez badaczy mitów mający potwierdzenie w historii. Tak naprawdę to dopiero ułamek tajemnicy skrywanej przez półwysep, który przyrównać można do wierzchołka góry lodowej. Ale to właśnie pobudza wyobraźnię i zachęca do bardziej wnikliwych badań i poszukiwań, których wyniki są wielce zaskakujące... 

    Bo czyż nie jest sensacją odkrycie na Krymie aż 37 piramid!? Odkryto je przypadkiem na początku XXI wieku podczas pomiarów dna morza, wykonywanych przez grupę geofizyków pod kierownictwem profesora Gokh‘a. Uczeni szukali podziemnych źródeł wód wynalezioną przez niego metodą geoholografii, gdy uwagę ich przyciągnęły mocne sygnały o bardzo wysokiej częstotliwości dochodzące spod powierzchni ziemi. Promień promieniowania wynosił około 100 metrów. Zrobiwszy parę próbnych odwiertów, zorientowali się, że pod powierzchnią ziemi znajduje się coś, co przypomina piramidę. Badając całą południową część półwyspu, natknęli się jeszcze na sześć podobnych czterokątnych budowli. Obecnie znajdują się one pod ziemią, ale musiały powstać na powierzchni. Uczeni stwierdzili, że w materiale otaczającym piramidy znajdowało się dużo szczątków organizmów morskich. Sugerowało to zalanie przez wody Morza Czarnego. Stopniowe osadzanie się mułu, piasku, drobnych kamieni i resztek organicznych z czasem oblepiło te tajemnicze budowle. Potem wody morza opadły, podnosząc cały teren.

      Piramidy ustawione są w jednej linii w kierunku od Sewastopola do przylądka Sarycz (najdalej na południe wysunięta część Krymu), a także na jednej z laylines, łączącej piramidy tybetańskie, angielski Stonehenge, Trójkąt Bermudzki i Wyspę Wielkanocną. Stanowią więc ogniwo planetarnego łańcucha energetycznych centrów ziemi. Według uczonych z kręgu kosmobiologii, dzięki nim zachodzi także komunikacja między jądrem naszej planety a kosmosem. Są swego rodzaju generatorami pozytywnej energii oddziałującymi na materię ożywioną i nieożywioną. Już przy pierwszych oględzinach zespół naukowców stwierdził, że piramidy z Krymu wydają się dużo starsze niż egipskie. Ich wiek ocenili na około 7000-10 000 lat. W przeciwieństwie do egipskich są schodkowe, złożone z wapiennych bloków, a ich szczyty znajdują się parę metrów od powierzchni ziemi. Chociaż są 6 razy mniejsze niż grobowce faraonów (najwyższa ma tylko 45 metrów wysokości), to przy ich budowie też uwzgledniono zasadę „złotego podziału” oraz odpowiedni stosunek obwodu podstawy do wysokości. Do tej pory naliczono 37 piramid ułożonych w charakterystyczny czworobok obejmujący Sewastopol, Bakczysaraj, Jałtę i przylądek Sarycz. Takie rozpołożenie sugeruje wielką inteligencję ich twórców. Wyliczono, że piramida o wysokości 22 metrow oddziaływuje na obszarze o promieniu ponad 50 kilometrów, a przecież krymskie są dwa razy wyższe. Co ciekawe, obok budowli naukowcy odnaleźli także konstrukcje przypominające wielkie kamienne zwierciadła, które, podobnie jak tybetańskie, prawdopodobnie mogły oddziaływać na upływ czasu. Niewykluczone więc, że specyficzna energetyka Krymu, objawiająca się występowaniem licznych miejsc mocy czy wzmożoną aktywnością NLO, jest związana właśnie z regulacją potoków energetycznych przez podziemne piramidy. 

Miejsca mocy
    Niestety, pytanie, kto i kiedy je zbudował, nadal pozostaje zagadką. Pewną wskazówką mogą być parapsychiczne odczyty największych ekstrasensów Rosji i Ukrainy, które mówią o tym, że Krym jest częścią istniejącego niegdyś lądu, gdzie znajdowały się miasta wysoko rozwiniętej cywilizacji, zniszczone w wyniku olbrzymich trzęsień ziemi i ogólnoświatowego potopu. Jak głoszą przekazy, zostały po nich tylko energetyczne miejsca, zwłaszcza tam, gdzie stały świątynie. Jest ich u wybrzeży Krymu całe mnóstwo. Najbardziej znany jest teren w okolicach góry Aju-Dag (góra Niedźwiedź), gdzie miejscowi i licznie przebywający turyści często obserwują niezwyłe zjawiska – latające świetliste, różnokolorowe kule wynurzające się z głębin lub pogrążające się w nich czy dyskoidalne, błyszczące obiekty. Ezoterycy uważają, że Krym jest filią himalajskiej Szambali, a pod jego powierzchnią, we wnętrzu gór i pod dnem morza znajdują się liczne bazy wyższych cywilizacji. Można w to nie wierzyć, ale jestem pewien, że każdy, kto choć raz był na Krymie, musiał się zetknąć z jakimś zagadkowym zjawiskiem...

    Poza tym fakty czysto geologiczne mówią same za siebie. Duża aktywność sejsmologiczna i wulkaniczna nadawała krymskim górom i formacjom skalnym przepiękne kształty, które od zawsze kojarzyły się z czymś magicznym, nie z tego świata. Obfitują one w niezliczoną ilość jaskiń, pieczar (tu znajduje się jedna z najpiękniejszych i największych w Europie – Jaskinia Marmurowa oraz najdłuższa we wschodniej Europie, licząca ponad 20 km Jaskinia Czerwona) i innych form krasowych, które rozwijały się w podatnych na procesy wietrzenia skałach węglanowych, tworząc olbrzymie podziemne jeziora, często mające bezpośrednie połączenie z morzem. W samym masywie Czatyr-Dag, gdzie znajduje się Jaskinia Marmurowa, badania georadarem wykazały występowanie na różnej głębokości ponad trzystu jaskiń i pustych przestrzeni. Do tej pory spenetrowano tylko około 60 z nich. Pod masywem ma znajdować się olbrzymie słonowodne jezioro, które według ekstrasensów wytwarza silne pole magnetyczne, tworzące idealny portal do międzywymiarowych podróży. Coś w tym musi być, gdyż właśnie w miejscu, o którym Mickiewicz pisał, że ma dwie wieże, i w sąsiednim masywie Demerdżi dochodzi do licznych obserwacji NLO i niewyjaśnionych świetlnych fenomenów, o których mówi się „tańczące gwiazdy”. Także ksztalty Doliny Duchów na górze Demerdżi, przypominające peruwiańskie Marcahuasi, nawet największego sceptyka wprawiają w stan konsternacji. To prawdziwy Zaginiony Świat. Turysta, który tu przychodzi, podświadomie wyczuwa niezwykłość tego miejsca i ma wrażenie, że takie formy skał nie mogą być dziełem natury. Geolodzy jednak mają swoją wersję i czytając ich opisy procesów górotwórczych i erozyjnych, nie można się z nimi nie zgodzić. Lecz czy wszystkie kształty tych formacji można wytłumaczyć wpływem erupcji wulkanicznych, trzęsień ziemi i erozyjnej działalności czynników atmosferycznych? Część zapewne tak, ale czy nie może być też tak, że ta sama woda i wiatr przez tysiąclecia skutecznie zacierały ślady działalnosci ludzkiej? Bardzo możliwe, tym bardziej że są pewne legendy... A to tylko jedno z takich miejsc... 

    Krym obfituje w magiczne miejsca. Pozostałości starożytnych, nieznanych jeszcze archeologom ruin, wąwozy z uzdrwiającą wodą czy uroczyska z ożywczą energią strzeżone są dobrze przed masami napływających corocznie turystów. Swoje tajemnice odkrywają tylko tym, którzy naprawdę chcą je poznać i skorzystać z ich uzdrawiającej siły. Czasem, gdy jesteśmy nastrojeni na odbiór subtelnych wibracji, można je znaleźć samodzielnie, podczas zwiedzania. O innych wiedzą tylko miejscowi z przekazywanych z pokolenia na pokolenie podań czy wytrawni badacze, którzy mozolnie szukając, co rusz spotykają się z dotknięciem nieznanego. Półwysep pełen urokliwych, chociaż nie zawsze „dobrych” uroczysk, miejsc o wyczuwalnej nawet dla postronnego turysty mocy i leczniczych źródeł jest jak fantastyczna bajkowa kraina, pełna nieziemskiego, eterycznego życia... 


     Jeśli odwróci się mapę Krymu do góry nogami, to zarys linii brzegowej przypomina gołębia siedzącego w gnieździe. Gołąb to symbol wolności, ducha, oświecenia, świata pokoju i miłości. Tam, gdzie znajdowałoby się serce ptaka, mieści się serce Krymu, jego stolica – Symferopol. Szyja, głowa i kręgosłup to południowe wybrzeże łącznie z górskim grzbietem – najbardziej tajemnicze miejsce na całym półwyspie. Dziób symbolicznego gołębia to narzędzie służące do obrony i jedzenia. Sewastopol, który akurat w tym miejscu się znajduje, to miasto-bohater, twierdza wsławiona bohaterską obroną podczas wojny z Turcją w połowie XIX wieku i podczas II wojny światowej. Tam skupia się cała rosyjska czarnomorska flota wojenna. Sewastopol, dawniej Hersones Taurydzki, to najstarsza kolonia grecka. Od wieków największy ośrodek handlowy w tej części Morza Czarnego z potężnym miastem zaopatrującym cały obszar Krymu i port, prowadzący ożywiony handel z resztą świata. Oko gołębia to górne okolice Forosu, gdzie, jeśli wierzyć ekstrasensom, znajduje się wejście do podziemnych baz Szambali, a jego mózg to... obszar, w którym znajdują się podziemne piramidy! Prawda, że zadziwiający zbieg okoliczności? Ale to jeszcze nie koniec... Godło Autonomicznej Republiki Krymu to wyobrażenie gryfa – lwa z ptasią głową... 

GregCrimea


Wydanie internetowe: www.4wymiar.pl